Nie chodzi o pieniądze, ale dobrą historię! Recenzja książki „Szlachetny cel” Szczepana Kasińskiego
Tę książkę łykniesz w całości na raz. Świetnie napisana. Zwięzła, merytoryczna i szczera. Dzięki wielu QR kodom - interaktywna. Zawiera dużo przykładów i praktycznych porad dla osób, których zadaniem jest projektowanie kampanii społecznych, mających na celu zbieranie pieniędzy na szlachetne cele.
Zawartość merytoryczna, użyteczność treści9
Potraktowanie głównego tematu, koncepcja całości8.5
Styl, język, przyswajalność tekstu9
Szata edytorska i graficzna, jakość wydania7.5
8.5Punktacja
Ocena czytelników: (0 Votes)
0.0

Szczepan Kasiński, Szlachetny cel. Jak opowiadać historie, które przyniosą darowizny, Helion 2015

Recenzja

 

Już w przedmowie do tej niewielkiej objętościowo książki, która ma zaledwie 102 strony, Maciej Gnyszka (autor książki „Fundraising”) zwraca uwagę na to, że „w fundraisingu nie chodzi o pieniądze, ale o dobrą historię”. I właśnie ta jedna myśl jest tutaj leitmotivem, który przewija się przez całą książkę.

„Nawet najlepsze działania nie przyciągną czyjejkolwiek uwagi (poza rodziną i znajomymi), jeżeli nie będą dobrze opowiedziane”. – Pisze autor w pierwszym rozdziale.

Mała wielka książka

Nazwałbym ją małą wielką książką. Przeczytałem ją z ogromną przyjemnością. Szczepan Kasiński w bardzo prosty, a zarazem niezwykle wciągający sposób przeprowadza czytelnika przez proces opowiadania historii w celu zbierania pieniędzy dla akcji społecznych i wszelkich organizacji nie nastawionych na zysk.

Napisana z pasją i troską o czytelnika. Momentami jest niezwykle szczera, np. gdy mowa o standardzie pracy w w telewizji, który pozostawia wiele do życzenia, lub gdy autor odradza jakiegoś działania przestrzegając przed jego niechybnym niepowodzeniem.

Podaje po drodze sporo przykładów kampanii, które zostały oparte o niebanalne i kreatywne wykorzystanie ujmujących historii. Część z nich już była mi znana, ale odkryłem również perełki, za które jestem autorowi bardzo wdzięczny.

Nie chodzi o pieniądze…

To, że nie liczą się pieniądze tylko historia przyświeca filozofii fundraisingu przedstawionej w tej książce od samego początku. Autor zaznacza, że napisał ją dla tych, którzy zajmują się zbieraniem funduszy praktycznie przy zerowym budżecie.

Organizacje pozarządowe nie dysponując środkami na kampanie muszą najczęściej po prostu z natury rzeczy postawić wartość opowieści ponad wszystkim, dlatego że opowieść to jedyne, co mają. I to sama opowieść ma za zadanie „sprzedać” ich ideę. Nie ma tu miejsca na ogromne nakłady na promocję.

Tylko historia do opowiedzenia

Poza tym, to w co można uwierzyć po lekturze tej książki to to, że właściwie to nie potrzeba wielu pieniędzy, żeby przeprowadzić dobrą kampanię społeczną. Potrzeba pomysłu.

„Tym, co ma szanse przebić się do masowej wyobraźni (zwłaszcza jeżeli nie dysponujemy budżetem liczącym setki tysięcy złotych), musi być pomysł. Czyli inaczej — historia do opowiedzenia”.

Niewielka objętość wyszła książce na korzyść, dlatego, że nie ma tu niczego zbędnego – same merytoryczne konkrety. Nie tylko przykłady, ale i wskazówki i porady jak zabrać się do projektowania kampanii w sektorze pozarządowym.

Więcej człowieka w człowieku

Czytając ją można odnieść wrażenie, że rzeczywiście nawet największe pieniądze są mniej istotne w porównaniu z celami, na które są zbierane. A „szlachetny” cel ma wielką siłę trafiania nie tylko bezpośrednio do naszego portfela (po to, by dołożyć się do wzniosłej idei), ale przede wszystkim do naszego serca, tam gdzie mieszka nasze człowieczeństwo.

Pewnie nie było to zamierzeniem autora, ale książka pośrednio pokazuje też, jak bardzo nieudolne z punktu widzenia komunikacyjnego mogą być próby działalności charytatywnej i jak bardzo trzeci sektor, aby był skuteczny potrzebuje utalentowanych storytellerów.

Gorąco polecam!

Ta książka obudziła we mnie tęsknoty za filantropią, za pragnieniem, które miałem kiedyś w sercu, aby pracować w jakiejś fundacji lub stowarzyszeniu i zmieniać świat na lepszy. Ba! Wróciły marzenia o tym, żeby mieć własną fundację! Może z pomocą wiedzy, którą wyniosłem z lektury tej książki kiedyś to marzenie zrealizuję. A tymczasem pójdę doszlifować swoje osobiste „szlachetne” cele.

Lekturę oczywiście gorąco polecam!

szlachetny-cel-jak-opowiadac-historie

Przeczytaj fragment