W oczekiwaniu na drugą część historii o kulisach powstania bloga 100RY publikuję mój tekst, którym wygrałem konkurs z hasłem przewodnim „Czym jest dla ciebie kreatywność?”, zorganizowany przez magazyn kulturalno-literacki „Szuflada” oraz Wydawnictwo Literackie. W jury, które wybierało konkursowe prace zasiadał m.in. Krzysztof Piskorski, pisarz, autor nagrodzonej Zajdlem powieści „Cienioryt” (którą notabene w tym konkursie wygrałem). To zaszczyt dla mnie i ogromne wyróżnienie. Życzę miłego czytania. I zachęcam do komentowania tekstu.

***

Będąc niedawno w supermarkecie, stałem się świadkiem morderstwa. A było to tak:
Pewien niski, mocno brzuchaty wąsacz podczas zakupów perfidnie skarcił swojego synka, malutkiego wesołego blondynka o niebieskich, lśniących oczkach. Ryknął na niego tak, że aż kasjerki przerwały na chwilę swoją pracę.
– Już zaczynasz wymyślać? Ja ci dam wymyślanie!
Chłopczyk był spokojny, nie histeryzował, jak to zwykle w podobnych sytuacjach bywa, mówił cichym, ledwie słyszalnym tonem, z cieniem wyczuwalnej tęsknoty w głosie. Miał w sobie jakąś prawdę o świecie.
– Tato…

Ojciec dalej ryczał, kłapał paszczą, wykrzywiał twarz we wściekłym grymasie. Zniekształconym, metalicznym zgrzytem wyrzygał się ponownie:
– Skończy się to twoje wymyślanie! Zobaczysz. Skończy się. Poczekaj, aż wrócimy do domu. Odechce ci się wymyślania.
Wybaczcie, ale muszę interweniować. W tej historii zjawia się teraz bezimienny bohater, zmyślony świadek zdarzenia, który podchodzi do gościa, tego wściekłego ojca, i zwraca się do jego tępawego umysłu, patrząc mu stanowczo w oczy.
– Wytłumacz dziecku, o co ci chodzi! Podaj powód, dlaczego nie chcesz spełnić jego prośby! Wyjaśnij mu to pełnym zdaniem! Na pewno zrozumie, bo jest mądrzejsze od ciebie! Ale nigdy – kurwa – nigdy, przenigdy nie karz go za myślenie!
Ojciec od razu daje bezimiennemu w mordę. Mężczyźni wdają się w brutalną bójkę. Chłopiec zaczyna płakać. Ogromna półka ze szklankami i garnkami zwala się na ziemię. Jakaś kobieta piszczy przeraźliwie. Któraś z kasjerek natychmiast interweniuje, wzywając ochronę. Ta zjawia się dosłownie po kilku sekundach. Wrzaski, krzyki, wzajemne utyskiwania, szarpanina. Ochroniarz w końcu dostaje w szczękę. Ojciec był chyba jakimś okręgowym mistrzem boksu. Telefon na policję. Jak oni mogli zjawić się tak szybko? Dwóch rosłych gliniarzy wparowało do środka i nagle cudownie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zrobił się spokój.

Doskonale. Wszyscy widzieli kłótnię i bójkę w sklepie. Ale kto zauważył morderstwo?

Dobrze, że wszystko widziałem. Mogę złożyć zeznania. Bo, Wysoki Sądzie, najbardziej chodzi o to, że kreatywność też można zabić. Czasem jednym prostym, definitywnym strzałem. Częściej na raty, stopniowo, każdego dnia. W prozaicznych sytuacjach, bezmyślnie. I dlatego wysłałem do tej historii Bezimiennego. Bo chciałem to powiedzieć temu ojcu. Żeby już więcej nie zabijał w synku myślenia. Ja naprawdę nie chciałem, żeby oni się w tym markecie pobili. Wiem, że cała ta burda to moja wina. Za wszystkie straty odpowiem. Zapłacę za rozbite szklanki i pobite garnki.

Ale, Wysoki Sądzie, czy ojciec również odpowie za swoje czyny?

Niezależnie od tego, czy jest to prawda, czy literacka fikcja, właśnie w takich sytuacjach od najmłodszych lat zabija się w dzieciach ich naturalną kreatywność. Trzeba to powiedzieć wprost. Wyobraźnia, pomysłowość, fantazja – są pochodną właśnie tego, znienawidzonego przez ojca, dziecięcego „wymyślania”. Potem, już w dorosłym życiu, w wielu miejscach – nie tylko w pracy, ale także w szkole, na studiach, w romantycznych związkach – kreatywność i zdolność twórczego myślenia są na wagę złota. Okazuje się, że wśród przedstawicieli ludzi wyprostowanych i rozumnych jest ona tak cenna, że przebija ją chyba tylko wskaźnik jej powszechnego pożądania.

A tu będzie taki palant karcił dziecko za wymyślanie! Za karygodne zachowanie – to rozumiem. Dzieci często zachowują się nagannie i trzeba reagować. Rozmawiać z nimi. Bo wtedy się uczą. Ale karać za myślenie? Za spontaniczną fantazję, pomysłowość, wyobraźnię?

Czym więc jest dla mnie, autora tego tekstu, kreatywność? Jest jak to dziecko wołające „tato…”.

___

Tekst w oryginale ukazał się 8 grudnia 2014 r. w magazynie Szuflada.net.

  • Monika Górska

    Jest moc 🙂

    • Dziękuję za uznanie. Miło mi, że się podoba! I niesamowicie cieszę się, że dostałem feedback od kogoś, kto zna się na mocy opowieści!

  • Lisa Angels

    Jestem pod wrażeniem. Pomysł jest oryginalny, a zarazem tak rzeczywisty w naszym świecie, ze aż boli. Tylko nie liczni są w stanie puścić mimo uszu te wszystkie zabijające kreatywność rzeczy, a nawet jeśli im się to udaje, to i tak ona wychodzi w tej bitwy z ranami, które prawdopodobnie nigdy się już nie zagają. Nie dziwię się, że tekst wygrał, czego ci gratuluję i życzę dalszych sukcesów w pisaniu 😀

    • Pięknie dziękuję 🙂 Nie zawsze to jest możliwe, a nawet wskazane, żeby w takich sytuacjach reagować! Najważniejsza jest świadomość dorosłych, którzy mają ogromną moc wpływu (pozytywnego i negatywnego zarazem) na dzieci, a nie zawsze zdają sobie z tego sprawę!