Chodź, opowiem Ci o produktywności

Dam Ci dziś tylko jedną rzecz! Jedną prostą wskazówkę do wzrostu Twojej efektywności. W dowolnej dziedzinie. Chcesz posłuchać?

Na początek przykład

Trochę niecodzienny. Wyobraź sobie siebie jako matkę lub ojca dwadzieściorga dzieci. Wszystkie noszą pieluchy z tetry. Wybacz mi przykład nie z tych czasów… ale chcę uruchomić Twoją wyobraźnię. Niemożliwe, żeby aż 20 Twoich dzieci było w wieku pieluszkowym? No to bądź przez chwilę mamą lub tatą w wielodzietnej rodzince zastępczej. Słabo? No dobra – zostałeś praczem w żłobku dla sierot! Teraz pasuje?

Załóżmy, dla uproszczenia, że nie ma technologii, która znajduje się w każdym domu, czyli pralki, i nie ma w sprzedaży jednorazowych pampersów. Jesteś w d… dosłownie, bo wszystkie pieluchy dwadzieściorga dzieci musisz wyprać ręcznie! Wyobraź sobie, że takie pranie musisz robić codziennie. Albo kilka razy dziennie. Bo ograniczona liczba pieluch, bo dzieci jak to dzieci… wiadomo.

Zajmuje Ci to określoną ilość czasu. Wolisz, rzecz jasna, spędzać ten czas z ukochanymi dziećmi niż ślęczeć nad ich pieluszkami. Nie ma nikogo, kto może Cię w tym wyręczyć.

W naturalny sposób rodzi się w Tobie potrzeba zwiększenia produktywności, czyli prania większej ilości pieluszek w krótszym czasie.

Nie musisz robić nic nowego!

Załóżmy jeszcze, że nie występuje tzw. efekt uczenia się, czyli nie jesteś na etapie nabywania wprawy z każdym kolejnym praniem, po prostu robisz to dobrze i robisz to już od bardzo dawna.

Powiem Ci jak możesz zwiększyć efekty swojej pracy nie robiąc praktycznie nic. Nic nowego! Tzn, nie nabywając żadnej nowej umiejętności, która pozwoliłaby Ci robić to zadanie sprawniej.

► To od czego powinieneś zacząć, by mieć lepsze efekty to… zmierzenie Twoich dotychczasowych wyników! Tylko to! Nic nowego. Nie musisz się niczego nowego uczyć. Dowiedz się tylko jak Ci idzie? Po prostu.

To działa.

Pierzesz 15 pieluch w ciągu godziny? Z czasem będziesz prać więcej… Tak to działa. Samo skupienie się na określonym procesie i mierzenie rezultatów podnosi efektywność.

Przykład z pieluchami przekombinowany? Zacznij liczyć wydatki nie robiąc nic innego, nie podejmując żadnych dodatkowych decyzji. Wszystko po staremu. Z czasem zaczniesz wydawać mniej, tylko dlatego, że to mierzysz. Nie wierzysz mi na słowo? Sprawdź!

Dużo piszesz? Dowiedz się ile jesteś w stanie napisać w ciągu 30 min. Potem pisz dalej i obserwuj efekty.

► Zastosuj tę zasadę do dowolnej czynności jaką wykonujesz i w jakiej zależy Ci na wzroście rezultatów, ale nie bardzo wiesz co zrobić i od czego zacząć.

Co dalej?

Mierzenie zacznie Ci się podobać, a z czasem nabierzesz chęci do poszukiwania nowych rozwiązań, nowych sposobów, nowych pomysłów, które jeszcze bardziej podniosą Twoje efekty w danej dziedzinie, ale to już krok nr 2.

Krok pierwszy już znasz!

__

Podoba Ci się mój dziennik, zapisz się na #100ryletter

Wszystkie codzienne wpisy znajdziesz na stronie: #100rydziennik

O Autorze

CEO (Chief Enthusiasm Officer) 100RY. Strateg marketingowy, ekspert storytellingu biznesowego, podcaster, bloger. Pomagam budować marki. Storytelling to moja bajka. Zajmuję się doradztwem marketingowym i projektowaniem strategii komunikacji dla marek osobistych i biznesowych.

Podobne Posty

  • W tym przypadku można jeszcze zwiększyć produktywność, tworząc system i narzędzia, albo chociażby delegując(^_-)

    • Efektywność, to zarządzanie naszymi osobistymi zasobami. Sposobów na zwiększenie efektywności osobistej jest całe mnóstwo! To, co ja tu chciałem pokazać zawiera się też w krótkim opisie charakteru zarządzania: „Zarządzać można tylko tym, co da się zmierzyć” 😉 Wyobraź sobie np. zarządzanie pieniędzmi i racjonalne wydawanie, gdy nie wiesz ile ich masz 😉

  • AnetaNieZajac

    Fajne porównanie z tymi pieluchami 🙂 podoba mi się.

  • Sonia Dziech

    Fajne. Spróbuję !
    Pozdrawiam 🙂